„WŁADCY DUSZ” CZYLI O EPOCE MEDIOKRACJI

Uzależnieni od manipulacji dziennikarze potrzebują ofiar, niczym narkoman, który szuka kolejnej „działki” w celu zaspokojenia swoich instynktownych, zwierzęcych potrzeb.

Rozmowa z Pawłem Znykiem, autorem książki „Propaganda – Współczesne Oblicza”, potocznie nazywanym – przewodnikiem po brudnym świecie mediów.

Misja mediów to stanie  na straży praworządności i demokracji, informowanie społeczeństwa o wydarzeniach, ale coraz częściej mamy do czynienia z tym, że media realnie i bardzo skutecznie współtworzą otaczający nas świat. Dzięki osobom takim jak Ty coraz więcej osób jest świadomych w jaki sposób to się odbywa.

Taka jak mówisz powinna być misja mediów, ale dziennikarstwo przestało sprawować funkcję tylko i wyłącznie informacyjną, gdyż posiada pewne narzędzia kontroli władzy, zarówno wykonawczej, ustawodawczej,  jak i sądowniczej. Bardzo często o winie oskarżonego przesądza publikacja prasowa, która to wywiera określoną presję na sędziach. Nie bez powodu dzisiejszą demokrację nazywa się demokracją medialną (mediokracją). Coraz więcej obserwatorów skłania się ku tezie, że mediów nie należy nazywać „czwartą władzą”, ale „pierwszą” – jeżeli nie „super władzą”.  Problem tkwi w tym, że media są poza kontrolą jakichkolwiek instytucji, co ma bezpośrednie przełożenie na rozbestwienie, degeneracje i dewiacje panujące  w tej branży. Tej super władzy  nikt nie kontroluje.

Czy to aby nie za daleko posunięta teza?

Nie, przecież to media kształtują nasze wyobrażenia,  poglądy, opinie, decydują kogo lubimy, kogo nienawiedzimy. Nasze doświadczenia nie wynikają z realnych spotkań  z politykami, a z przekazów medialnych. Skuteczność kampanii polityczno-medialnych ma wpływ na to, kto jest prezydentem kraju. Nie jest ważne to, jakie wartości reprezentuje kandydat, istotne jest jak ukształtowali go pijarowcy, jak sprzedaje się w telewizji i najważniejsze – jak media chcą go pokazać i czy w ogóle są zainteresowane jego osobą. Jest wiele osób chętnych na urząd prezydenta a społeczeństwu prezentuje się zaledwie  trzech, czterech kandydatatów, z tego dwóch jako istotnych a jednego się faworyzuje.

Można powiedzieć  kolejni “władcy dusz” …

Tak, znajomość technik perswazji umożliwia dziennikarzom kierowanie ludzkim umysłem w taki sposób, że nie jest on tego świadom. Media dysponują pokaźnym zbiorem narzędzi, za pomocą których skutecznie kierują naszymi poglądami. “Gazeta Polska” ma swojego kandydata, “Wyborcza” swojego, całość prezentacji osób rozkłada się według schematu, o którym mówiłem i to dotyczy prasy, telewizji i radia (według ich preferencji politycznych).

Trudno nazwać takie informowanie opinii publicznej misją. Poglądami kieruje się w określonym celu: dla zysku i wpływów.

Poszczególne media są na usługach partii politycznych. Widać, które media kogo atakują a kogo wspierają, ale są też media, które zachowują  większy dystans, rezerwę i  obiektywizm, wtedy to wsparcie jest bardziej zakamuflowane, robione w sposób mniej nachalny, niewidoczny dla odbiorcy, co nie mniej jednak odnosi swój skutek.

Stąd walka o koncesje, zezwolenia, licencje…

Kontrola nad mediami (radiem i telewizją) pozwala na utrzymanie monopolu. Inżynieria społeczna daje właścicielom mediów narzędzia potrzebne do preparowania uprawdopodobnionych kłamstw, stosowanie najbardziej brutalnych technik dezinformacji. Sztaby specjalistów od propagandy pracują nad sloganami mającymi utrwalić przywiązanie społeczeństwa do lidera, pozwala również reżimom medialnym na wprojektowanie elektoratowi, że wszyscy podzielają ich oficjalną ideologię.

Dobrym przykładem zastosowania wszelkich możliwych technik manipulacyjnych jest twój najnowszy film Technologia zabójstwa medialnego, dołączony do książki Propaganda – współczesne oblicza. Zanalizowałeś tam reportaż Tajemnica czterdziestego piętra (wyemitowany w TVN, autorstwa dziennikarzy śledczych: Jarosława Jabrzyka i Bertolda Kittela). Ujawniłeś ich wyrafinowane kłamstwa i manipulacje jakich się dopuścili.

Technologia zabójstwa medialnego, to materiał stanowiący drobiazgową i wnikliwą analizę tego reportażu, będącego specyficznym majstersztykiem manipulacji. Technologia zabójstwa medialnego to siedem odsłon, w których krok po kroku demaskowane są zabiegi socjotechniczne mające na celu nie tylko sterowanie percepcją widza, ale i będące wyjątkowo skuteczną machiną zadawania „śmierci medialnej”. Na części pierwsze rozłożony zostaje wielowarstwowy twór medialny, by bezlitośnie obnażyć prawdę o współczesnym telewizyjnym dziennikarstwie śledczym.

Czy mamy więc do czynienia z manipulacją wrażeniami?

Tak, to specyficzna manipulacja wrażeniami, jakiej dokonują dziennikarze. Ma za zadanie wywołać w odbiorcy efekt identyfikacji z tym, co widzi na ekranie. Zarówno szybko następująca sekwencja krótkich ujęć, jak i sugestie płynące z komentarza mają sprawić, by u odbiorcy zrodziło się przekonanie co do autentyczności sugerowanych w materiale treści.  W ten sposób widz, po obejrzeniu całego materiału, zostaje pozbawiony szansy na wyciągnięcie własnych wniosków.

Czy to jest skomplikowany proces?

Nie, aby wdrukować w podświadomość odbiorcy pożądane z punktu widzenia manipulatorów treści, doprowadzono celowo do przerostu obrazu, dodatkowo wspomagając wizualne treści sugestywnym komentarzem.

Jak udało się zebrać krytyczne wypowiedzi dziennikarzy, którzy dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat manipulacji jakich dopuszczają się ich koledzy po fachu?

Wypowiedzi dziennikarzy pochodzą z  IV Ogólnopolskiej Konferencji Medialno-Naukowej News i dziennikarstwo śledcze wobec wyzwań XXI wieku. Na tej konferencji miała miejsce konfrontacja współautora reportażu – Jarosława Jabrzyka, z autorytetem w dziedzinie dziennikarstwa śledczego i przekazów medialnych – prof. Maciejem Mrozowskim oraz  zarejestrowano środowiskowe opinie na temat technik i etyki polskiego dziennikarstwa śledczego. Niektórym “puściły nerwy” i zaczęto demaskować niewygodną prawdę na temat hipokryzji panującej w tej branży. Udział w konferencji brali ludzie z branży, więc się nie kontrolowano w swoich wypowiedziach.

A dzięki Tobie prawda o współczesnym dziennikarstwie przedostała się do opinii społecznej. Skąd  takie dewiacje i potrzeby u dziennikarzy aby manipulować opinią publiczną?

To potrzeba zdobywania nagród i wyróżnień, a trudno to osiągnąć pisząc w sposób obiektywny. Uzależnieni od manipulacji dziennikarze potrzebują ofiar, niczym narkoman, który szuka kolejnej „działki” w celu zaspokojenia swoich instynktownych, zwierzęcych potrzeb.

Jak zatem należy oceniać ten reportaż? To majstersztyk czy raczej absolutny kicz?

Jeżeli rozpatrzymy go w kontekście rodzaju i sposobu użycia technik manipulacyjnych, to uważam,  że jest to materiał perfekcyjny. Wszyscy, którzy chcą nauczyć się naprawdę skutecznej manipulacji i dowiedzieć się jak wpływać na poglądy i opinie ludzi z powodzeniem mogą się na nim wzorować. Jeżeli natomiast rozpatrzymy go w kontekście dochodzenia do prawdy, to dziennikarzom nie udało się obronić swych tez. Jednak do takiego wniosku można dojść dopiero po wnikliwej analizie. Tak więc widz – oglądający go po raz pierwszy – zdany jest na interpretację jaką przedstawiają i narzucają mu dziennikarze.

To znaczy, że Twoim zdaniem nie było żadnego przecieku?

Tego nie wiem. Ja nie rozpatrywałem tego reportażu pod kątem czy był przeciek, czy go nie było, tylko pod kątem nieudolności śledztwa dziennikarskiego w wydaniu Kittela, Jabrzyka i Dudy. Nie chciałbym, aby moja analiza tego materiału była odczytywana jako dowód na niewinność Kaczmarka, Krauzego czy Leppera. Przeciek mógł być, ale nie udowodnili tego w swoim reportażu. I na tym polega cały problem – dziennikarze przez kilkanaście minut narzucali widzom swoją wizję wydarzeń, żebyśmy doszli do tych samych wniosków co oni, ale nie potrafili niczego udowodnić. W kilku momentach wydawało się nawet, że złapali jakiś trop, ale zamiast iść w tym kierunku i drążyć temat, który mógłby dostarczyć konkretnych dowodów, jak najszybciej zarzucano ten wątek, przechodząc do spraw nieistotnych i drugorzędnych.

To oznacza, że z merytorycznego punktu widzenia nie było żadnych podstaw do wyprodukowania na ten temat kilkunastominutowego reportażu.

Tak, informacji, które ewentualnie mogą świadczyć o jakimś przecieku było tyle, że zmieściłyby się w newsie w wieczornych wiadomościach, ale lepiej było zrobić cały obszerny materiał na ten temat, bo to się bardziej opłaca.

W jakim sensie?

W takim, że coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją rozdmuchiwania pewnych spraw tylko po to, żeby przyciągnąć przed telewizory jak największą liczbę widzów. Jeżeli przeliczysz wpływy z reklam przed, w trakcie i po wyemitowanym reportażu, to okaże się, że taki program mógł przynieść TVN-owi grubo ponad milion złotych z tytułu samych tylko reklam. Gdyby to był tylko news, nie byłoby tych wpływów.

Czyli produkcja kłamstwa jest bardzo opłacalna?

Tak. Aby materiał filmowy był opłacalny dla stacji, musi być atrakcyjny dla widza, ponieważ wysoka oglądalność przyciąga reklamodawców. Taka zależność w konsekwencji prowadzi do tabloidyzacji mediów, co z kolei prowadzi do obniżenia standardów, programy muszą być masowe, zrozumiałe dla widzów. Praca dziennikarza zostaje nastawiona na wywołanie skandalu, zamiast dokumentów powstają reality show, poukrywane kamery i mikrofony zmuszają przypadkowe osoby do udziału w „przedstawieniach”, które mają krzykliwe lub szokujące tytuły i które bazują na sensacyjności i plotkach. Ale tak naprawdę dziennikarz nie ma wyjścia. Jeżeli nie będzie produkował materiałów, które są interesujące społecznie, straci pracę. Można zacytować w tym miejscu dziennikarza TVN – Pawła Płuskę, który powiedział, że „dziennikarze są niewolnikami słupków oglądalności”.

Wygląda to tak, jakby dziennikarz poza tym jednym obowiązkiem śledzenia słupków posiada same prawa i przywileje.

Istnieje wiele dokumentów, które jasno określają obowiązki dziennikarzy: poczynając od Ustawy o Prawie Prasowym  poprzez Kodeks Etyki Dziennikarzy, Kartę Etyczną Mediów, na Deklaracji Zasad Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy kończąc. Tak powinno być w państwie prawa. W państwie bezprawia, czy też fasadowej demokracji, w której żyjemy, mamy do czynienia z patologią, ale nie dotyczy ona tylko ludzi mediów, dotyka również wymiaru sprawiedliwości, chociaż poprawniej by było powiedzieć wymiaru niesprawiedliwości.

Prawo mamy dobre, nie zezwala na takie działania.

Tak, już pierwszy artykuł Kodeksu Etyki Dziennikarzy mówi: „Podstawowym obowiązkiem etycznym dziennikarza jest poszukiwanie i publikowanie prawdy. Niedozwolone jest manipulowanie faktami”. Dalej, w artykule trzecim, czytamy: „Ochrona dóbr osobistych nie może być naruszona”. W artykule czwartym znajdziemy natomiast informację, iż: „Przesądzanie o winie oskarżonego przed prawomocnym wyrokiem sądu jest niedopuszczalne”.

Z tym w Polsce spotykamy się nagminnie.

Według Kodeksu Etyki Dziennikarskiej, obowiązkiem dziennikarza jest poszukiwanie i publikowanie prawdy, niedozwolone jest manipulowanie faktami. Komentarz własny czy hipoteza autora powinny być wyraźnie oddzielone od informacji. W razie trudności dotarcia do jednej ze stron sporu obowiązuje stwierdzenie, iż są to dane częściowe.

Jakie są Twoim zdaniem najbardziej spektakularne manipulacje medialne, które miały miejsce w ostatnim czasie.

Jest ich wiele we współczesnych przekazach medialnych, ale na pewno warto zwrócić uwagę na manipulowanie wizerunkiem Jana Pawła II w czasie beatyfikacji. Teksty, które ukazały się w “Gazecie Wyborczej” zawierały wątki mające zdyskredytować i obniżyć rangę Ojca Świętego. Wymienię tylko tytuły artykułów:  Wielki omylny papież, Papież i zakonnica oraz Papież w celofanie,  stanowią one ciekawy przykład zręcznego sterowania świadomością czytelnika. Mnogość zastosowanych zabiegów manipulacyjnych plasuje ten materiał w czołówce artykułów mających na celu  kształtowanie – czytaj: urabianie – poglądów opinii publicznej. Z materiałem tym można również zapoznać się w mojej najnowszej książce Propaganda – współczesne oblicza.

Dlaczego czytelnik “Wyborczej” – czy jak niektórzy mówią “Wybiórczej” czy też “Oszczerczej” –  nie dostrzega tej manipulacji?

Tak jak czytelnik „Naszego Dziennika” czy „Gazety Polskiej” jest przekonany i zdaje sobie sprawę z tego, że „Wyborcza” manipuluje tekstami i artykułami, tak czytelnik „Gazety Wyborczej” będzie widział manipulację w każdej innej prasie, tylko nie w tej którą czyta i którą darzy zaufaniem.

Będąc wzbogaconym o wiedzę z zakresu deszyfracji przekazów medialnych jaką opisałeś w swojej publikacji  łatwiej będzie czytelnikom uzmysłowić sobie na jaką skalę w massmediach publikowane są materiały perswazyjne. Dziękuję Ci za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *