MISTRZOWIE BIAŁEGO I CZARNEGO PR

31WYWIAD Z MAGAZYNU ŻĄDŁO – SATYRYCZNEGO MAGAZYNU SPOŁECZNO-POLITYCZNEGO

 

Rozmowa z Pawłem Znykiem – specjalistą Public Relations, zajmującym sie demaskowaniem manipulacji w mediach.

DODATEK SPECJALNY – NACZELNY PYTA

– Czy PR to najskuteczniejsza obecnie metoda kształtowania poglądów opinii publicznej?
– Sposobów kształtowania poglądów opinii publicznej jest wiele. Niestety te najczęściej stosowane opierają się na wykorzystywaniu fałszywych informacji, które mają prowadzić do podważenia pozycji i wiarygodności określonych instytucji i osób.

– Termin PR stał się w ostatnim czasie bardzo modny i jest często używany. Zanim przejdziemy dalej, proszę przybliżyć czytelnikom co kryje się pod tym hasłem?
– Najprościej i najogólniej Public Relations można zdefiniować jako relacje pomiędzy organizacją a jej otoczeniem. Założenia PR opierają się na systematycznym, świadomym i, co najistotniejsze i najczęściej zaniedbywane, rzetelnym oddziaływaniem informacyjnym na grupę docelową. Informowanie to zawsze odbywa się za pośrednictwem mediów i ma za zadanie wytworzyć zaufanie do określonej firmy, marki, produktu czy też do konkretnej osoby lub grupy osób. Tak więc podstawowym zadaniem PR jest kształtowanie pozytywnego wizerunku danej marki, instytucji czy osoby.

– Jak się domyślam z PR-em w postaci, o jakiej mówisz nieczęsto można spotykać się w praktyce?
– Rzeczywiście, teoretyczne założenia PR dalekie są od tego, w jaki sposób jest on wykorzystywany w praktyce. Obecnie jest on bardzo podobny do propagandy, co mogłem z bliska zaobserwować nie tylko w naszym parlamencie.

PR odwołuje się do sztuczek perswazji, zajmuje się nadawaniem rozgłosu konkretnej sprawie, ideologii, połączony jest z systematycznych, planowym i długofalowym działaniem, mającym na celu pozbawienie ludzi zdroworozsądkowego myślenia, co niejednokrotnie skutkuje podejmowaniem przez nich irracjonalnych decyzji.

Dotyczy to zarówno zakupów produktów, korzystania z usług, popierania polityków i partii politycznych, jak i wiary w różne ideologie i systemy.

– Wydaje się, że nie ma dziedziny życia, która byłaby wolna od technik pijarowskich?
– Dzisiaj trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie jakiegokolwiek podmiotu publicznego, firmy czy to państwowej czy prywatnej, nie wspominając już o uczelniach i szkołach, bez znajomości technik zarówno białego jak i czarnego PR. Jest on obecny w każdej dziedzinie życia publicznego począwszy od reklam produktów codziennego użytku, poprzez wiadomości, religię, aż do polityki międzynarodowej.

– Obserwując rynek zwłaszcza polityczny widzimy, że dominuje na nim raczej czarny niż biały PR.
– Analizując mechanizmy czarnego PR wykorzystywane do dyskredytacji swoich wrogów, należy brać pod uwagę, że zazwyczaj jest on stosowany w połączeniu z białym PR w stosunku do działań swoich i swoich sprzymierzeńców. Dążenie do przynależności do pewnej grupy jest naturalną potrzebą każdego człowieka, dlatego niezwykle ważne jest podzielenie społeczeństwa na „my” i „oni”.

My zawsze robimy i chcemy dobrze,
a nasi wrogowie, czyli „oni” zawsze robią i chcą źle.

– Jak zdobyć umiejętności wykorzystywania czarnego i białego PR?
– Polecałbym obserwację osób, które najlepiej specjalizują się w tej dziedzinie. Rewelacyjnie opanował to Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, o. Tadeusz Rydzyk, trudno nie wspomnieć o Piotrze Tymochowiczu czy o Jacku Kurskim. Wiele jest takich osób i organizacji politycznych, ale wszystkie one moim zdaniem wzorują się na środowiskach żydowskich. Uważam, że każdy kto chce odnieść sukces na tym polu powinien wzorować się właśnie na nich. Dla mnie oni są mistrzami białego i czarnego PR.

– Co charakteryzuje czarny PR?
– Najważniejszą funkcją czarnego PR jest dezintegracja konkurencji i pognębienie jej w oczach opinii publicznej oraz pozyskanie jak największej liczby sprzymierzeńców, zunifikowanie ich poglądów, opinii i postaw. Działania takie skierowane są nie tylko przeciwko konkretnym osobom czy instytucjom, ale także przeciwko organizacjom, a nawet całym narodom.

– Czy, idąc tym tropem, można założyć, że dzięki technikom czarnego PR zostały wylansowane „polskie obozy zagłady”?
– Bardzo ciekawy przykład. Jeżeli chodzi o „polskie obozy zagłady”, to gdyby udało się tę tezę lansować w mediach zachodnich przez dłuższy czas, to następne pokolenia miałyby wprojektowane, że to rzeczywiście Polacy zakładali obozy zagłady. Ale weźmy inny przykład. Prawie każdy Polak wie, że w II wojnie światowej zginęło 6 milionów Żydów, a niewielu wie, ilu zginęło naszych rodaków. Czy znasz obozy zagłady, w których ginęli Polacy, nie wspominając już o Czechach, Niemcach czy Rosjanach ? Większość z nas zna tylko te, w których ginęli Żydzi. A propos, kilka lat temu brałem udział w pewnym projekcie. Jednym z jego elementów było przepytanie grupy studentów czy wiedzą ilu Polaków i ilu Żydów zginęło w czasie II wojny światowej. Nie pamiętam dokładnych wyników, ale wiem, że uderzyły mnie proporcje. Ponad 70% zapytanych osób wiedziało ilu zginęło Żydów i tylko około 15% ilu Polaków. Ta sytuacja dała mi do myślenia.

– A co sądzisz o ostatnim skandalu z kradzieżą tablicy z napisem „Arbeit Macht Frei” z bramy muzeum Auschwitz-Birkenau?
– Jest to kolejny przykład pietyzmu, z jakim podchodzi się do kwestii żydowskich. Oczywiście był to akt godny potępienia, ale postawienie na równe nogi przywódców największych i najbardziej wpływowych państw europejskich po raz kolejny dowiodło, kto, czyje dobre imię i czyje interesy są najważniejsze. Ja doskonale rozumiem, że dla Żydów tablica ta ma wartość symboliczną, ale spróbujmy też zrozumieć tych, dla których jest to eksponat jak wiele innych. Przecież bardzo często dochodzi do kradzieży niezwykle cennych zabytków i dzieł sztuki. Ale informacje o tym nie pochłaniają całego czasu antenowego wszystkich serwisów informacyjnych. Prezydenci nie nawołują międzynarodowej społeczności do schwytania i potępienia sprawców, dlatego nie dziwmy się, że niektórzy są zszokowani takim jazgotem wokół tej sprawy.

– Jeżeli patrzeć na to w ten sposób, to rzeczywiście są mistrzami czarnego i białego PR. Ale nie da się ukryć, że istnieje w stosunku do nich pewna niechęć.
– Niechęć rodzi się z nadmiernego wykorzystywania swojej pozycji. Gdyby potrafili zejść z piedestału i przede wszystkim godzili się na podobne traktowanie jak wszystkich innych mniejszości narodowych, problem antysemityzmu rozwiązałby się sam.

To nie pochodzenie człowieka ma znaczenie, ale nierówne traktowanie, uprzywilejowanie jednych kosztem innych. To w naturalny sposób rodzi niechęć.

Ale my po prostu przywykliśmy do tego, że krytykowanie środowisk żydowskich jest czymś nienormalnym, a w najlepszym razie niemoralnym. Przywykliśmy uważać ich za naród wybrany.

– Tak każe traktować ich nasza religia.
– Świetnie, że o tym mówisz. Ale czy zastanawiałeś się jak często próbuje się odwrócić uwagę od prawdziwego oblicza religii poprzez wykorzystywanie jej do innych celów? Weźmy np. taki islam. Jego najwierniejsi wyznawcy potrafią zdetonować się w tłumie, bo wierzą, że w ten sposób stają się męczennikami, którzy od razu po śmierci trafiają do krainy szczęśliwości. W tym przypadku religia rządzi się tymi samymi prawami co manipulacja, która skłania ludzi do podejmowania irracjonalnych decyzji i wyborów.

– W naszym kręgu kulturowym religia nie wymaga od wiernych aż takich poświęceń, a bardziej służy władzy do podporządkowania sobie społeczeństwa, tak jak w przypadku religii prawosławnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *